czwartek, 21 października 2010
Na samym początku...
...była rybka i marchewka. Stworzone przez Michała po to, by pokazać mi, jak się robi zabawki. Gdyby nie jego postawa godna samego mistrza zen, dziś z pewnością nie prowadziłabym tego bloga. Bo powiedzmy sobie szczerze: zrobienie zabawki to nie bułka z masłem. Robi się ją dłuuugo, trzeba być starannym, zdominować tworzywo, a co najważniejsze: wiedzieć od początku, jaki efekt chce się osiągnąć. Kajecik na szkice - też się przyda.
Nie jestem pewna, czy taki efekt chciałam osiągnąć, ale pana Potwora i tak darzę dużym sentymentem. To w końcu on jest protoplastą linii tojsów powstałej w moich rękach.
A gdzie rybka i marchewka? Niestety nie zdały egzaminu z estetyki i ich żywot zakończył się w koszu na śmieci. Zapewniam jednak, że nigdy potem żadnej z naszych zabawek już tak brutalnie nie potraktowaliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
I am enjoying looking at your wonderful papier mache artwork! they are beautiful!
OdpowiedzUsuńThank you very much Teri!!:)
OdpowiedzUsuńI´m so glad with your words, many thanks!! :0)